zaczynamy z classic enduro

Chodzi Ci po głowie klasyczny motocykl terenowy. Zastanawiasz się, w co zainwestować pieniądze i wolny czas? Postaram się pomóc Ci, podzielę się swoimi doświadczeniami.

Na początku musisz wiedzieć, czy bliżej Twojego serca są skoki na motocrossie, czy leśne dukty enduro. Jest to ważne, ponieważ:

  • po pierwsze – największą radość z klasyka dają tylko starty w zawodach,
  • po drugie – motocykle do motocrossu i enduro różniły się kiedyś diametralnie.

Zatem, jeśli chcesz wygrywać, to poza umiejętnościami, które posiadasz, musisz mieć odpowiedni sprzęt do stawania na pudle.

Następną kwestią jest dwu- czy czterosuw. Większość wyczynowych maszyn z przeszłości to dwusuwy, a słowa kompromis i komfort nie znajdowały się w instrukcji obsługi. Nie wiem czy wiesz, ale dwusuwy z minionej epoki charakteryzują się bardzo zero-jedynkową charakterystyką. Pozbawione chłodzenia wodą lubią się przygrzać. Niezaprzeczalnie jednak górują nad czterosuwem lekkością i prostotą w serwisie. Czterosuwy natomiast często są spokrewnione z motocyklami seryjnymi, co bardzo ułatwia ich odbudowę.

Pojemność… nie bój się mniejszej. Niedoświadczony zawodnik będzie nie tylko walczył z trasą, ale i z mocą motocykla, która w klasykach często nie ma nic wspólnego z liniowością. O ile 500 w czterosuwie pozwoli Ci jechać jak traktorem, to 500 w dwusuwie będzie urywać ręce przy każdym odkręceniu manetki.

Kolejna sprawa to kickstarter i rozruch. Jak ktoś kopał pojemność 400 czy 500 cm3 w wyczynowym sprzęcie, to wie o czym mówię. Niefortunne zduszenie silnika na trasie może przekreślić marzenia o dobrej pozycji. Jeśli jednak Twoje dłonie są jak imadła, a serce tłoczy wyjątkowo zimną krew, to duży tłok jest oczywiście jak najbardziej dla Ciebie.

Budżet… im motocykl bardziej kultowy, bardziej wyczynowy, bardziej ostry, tym będzie niestety drożej. Nie łudź się, że otworzysz allegro i kupisz potrzebne części. Będzie to wymagało większego poświecenia i zaangażowania, a w czasie tego procesu staniesz się prawdziwym ekspertem z mechaniki.

Czy warto… w 100% TAK! Atmosfera i ludzie związani z klasycznym MOTOSPORTEM są wyjątkowi, co pozwala oderwać się od codzienności jak nic innego. Dla mnie, zupełnego amatora, start w zawodach to jak podróż w czasie, pełna koleżeństwa, szacunku do siebie i do swoich maszyn. Tam jak nigdzie indziej będziesz miał możliwość pochwalenia się swoim motocyklem i poznania innych zapaleńców.

Kończąc dodam, to co najważniejsze: nie obawiaj się, nie przyjeżdżaj zestresowany. Tu nikt nie nazwie Cię plackiem, bez względu na to, na której pozycji zjawisz się na mecie.

tekst wojta